Parking lots | Parkingi
a project made on the residence in CEAAC | projekt realizowany podczas rezydencji w CEAÁC; Strasbourg
tekst polski niżej
I arrived in Strasbourg with an open project to let the local here and now penetrate into my work unhampered. The process of opening up always takes place in a certain context – I tentatively assumed that I would treat my stay there in a very personal way: so far I had never gone away for such a long period of time and I presumed that the state of loneliness would influence the nature of my work. Most of all, however, I was curious how the map of an unfamiliar city would build up inside me.
At first I tried to register the images of my surroundings and impressions they evoked; intertwinements which result from the fact that a place lives its own life whereas I live mine. Then I searched for the simplest materials, elements and forms to create my works. Since my stay there was temporary I decided to made use of cardboard as it also has a temporary, sketchy nature. The sights and scenes I watched daily were important - from a window view to paths trodden or ridden by a bike and the outlines they marked on the city map. A series of photographs taken at that time constituted the basis for subsequent paintings.
While riding a bike I noticed an exceptional amount of parking lots in the vicinity; my apartment was close to the biggest parking area in the city and I could watch another one from the windows of my studio day after day. Seen from above, a parking place is simply a sketch – white lines on a spacious grey surface. It resembles a city map. Grey is the colour of streets, white – of sketches made on them. I drew from memory the maps of the two areas I remembered: one near my studio and another one nearby my apartment. While cycling I perceive and measure distances not in meters / kilometers but in my own metric system, in kamometers. Strasbourg has become my parking place for 3 months.
During the third month of my stay I used to leave my studio less and less often. Processes occurring in a human being (experiencing happiness, sadness, longing, etc.) have the same power to change the perception of a given space as a simple switch of a viewpoint. What interests me: buildings and rooms matter as well, since they reflect in a sense the way of thinking shared by people who live and work in them. What also arouses my curiosity is the way homes are being built in the minds of people and all that which household members / employees put outside and in what amounts. Also, what makes people feel comfortable or uncomfortable in a given place. And the way a man copes with familiarizing/adapting space, creating one’s own refuge.
/
Do Strasbourga przyjechałam z projektem otwartym, by tamtejsze tu i teraz mogło swobodnie wniknąć w moją pracę. Otwarcie zawsze odbywa się pod jakimś kątem – wstępnie założyłam, że potraktuję ten pobyt bardzo osobiście: nigdy wcześniej nie wyjeżdżałam sama na tak długo i zakładałam, że stan osamotnienia wpłynie na charakter mojej pracy. Jednak przede wszystkim byłam ciekawa jak skonstruuje się we mnie mapa nieznanego miasta.
Początkowo starałam się rejestrować obrazy tego, co mnie otaczało i odczucia z nimi związane; przeploty, jakie wynikają z tego, że miejsce żyje swoim życiem a ja swoim. Później szukałam jak najprostszych materiałów, elementów i form do budowy prac. Byłam tam jedynie tymczasowo – użyłam więc tektury, bo ma tymczasowy, szkicowy charakter. Ważne były obrazy, jakie oglądałam codziennie, począwszy od widoku za oknem, przez ścieżki wydeptywane czy wyjeżdżone rowerem i rysunek, jaki z nich powstał na mapie miasta. Seria fotografii z tego czasu była podstawą dla późniejszych obrazów.
Jeżdżąc rowerem, zauważyłam, że w pobliżu jest wyjątkowo dużo parkingów; miałam studio niedaleko największego w mieście a z okien pracowni codziennie obserwowałam inny. Patrząc z góry, parking jest po prostu rysunkiem – białe linie na większej, szarej płaszczyźnie. Wygląda jak plan miasta. Szary to kolor ulic, biały – rysunków na nich wykonanych. Narysowałam z pamięci mapy dwóch zapamiętanych okolic: studia i mieszkania. Jeżdżąc rowerem odczuwam odległości nie w metrach/km, tylko w jakiejś własnej skali metrycznej, w kamometrach. Strasbourg był moim parkingiem na 3 miesiące.
W trzecim miesiącu coraz mniej wychodziłam z pracowni. Procesy zachodzące w człowieku [odczuwanie szczęścia, smutku, tęsknoty itd.] mają tę samą moc w zmianie postrzegania danej przestrzeni, jak prosta zmiana punktu widzenia. Interesują mnie budynki i pomieszczenia, bo w jakiś sposób odzwierciedlają sposoby myślenia ludzi w nich pracujących i żyjących. Interesuje mnie, jak domy wytwarzają się w ludziach i co domownicy/pracownicy umieszczają na zewnątrz siebie, w jakiej ilości. I to, że ludziom jest dobrze albo źle w tym lub innym miejscu. I jeszcze jak człowiek radzi sobie z oswajaniem przestrzeni, z tworzeniem swojego azylu.
I arrived in Strasbourg with an open project to let the local here and now penetrate into my work unhampered. The process of opening up always takes place in a certain context – I tentatively assumed that I would treat my stay there in a very personal way: so far I had never gone away for such a long period of time and I presumed that the state of loneliness would influence the nature of my work. Most of all, however, I was curious how the map of an unfamiliar city would build up inside me.
At first I tried to register the images of my surroundings and impressions they evoked; intertwinements which result from the fact that a place lives its own life whereas I live mine. Then I searched for the simplest materials, elements and forms to create my works. Since my stay there was temporary I decided to made use of cardboard as it also has a temporary, sketchy nature. The sights and scenes I watched daily were important - from a window view to paths trodden or ridden by a bike and the outlines they marked on the city map. A series of photographs taken at that time constituted the basis for subsequent paintings.
While riding a bike I noticed an exceptional amount of parking lots in the vicinity; my apartment was close to the biggest parking area in the city and I could watch another one from the windows of my studio day after day. Seen from above, a parking place is simply a sketch – white lines on a spacious grey surface. It resembles a city map. Grey is the colour of streets, white – of sketches made on them. I drew from memory the maps of the two areas I remembered: one near my studio and another one nearby my apartment. While cycling I perceive and measure distances not in meters / kilometers but in my own metric system, in kamometers. Strasbourg has become my parking place for 3 months.
During the third month of my stay I used to leave my studio less and less often. Processes occurring in a human being (experiencing happiness, sadness, longing, etc.) have the same power to change the perception of a given space as a simple switch of a viewpoint. What interests me: buildings and rooms matter as well, since they reflect in a sense the way of thinking shared by people who live and work in them. What also arouses my curiosity is the way homes are being built in the minds of people and all that which household members / employees put outside and in what amounts. Also, what makes people feel comfortable or uncomfortable in a given place. And the way a man copes with familiarizing/adapting space, creating one’s own refuge.
/
Do Strasbourga przyjechałam z projektem otwartym, by tamtejsze tu i teraz mogło swobodnie wniknąć w moją pracę. Otwarcie zawsze odbywa się pod jakimś kątem – wstępnie założyłam, że potraktuję ten pobyt bardzo osobiście: nigdy wcześniej nie wyjeżdżałam sama na tak długo i zakładałam, że stan osamotnienia wpłynie na charakter mojej pracy. Jednak przede wszystkim byłam ciekawa jak skonstruuje się we mnie mapa nieznanego miasta.
Początkowo starałam się rejestrować obrazy tego, co mnie otaczało i odczucia z nimi związane; przeploty, jakie wynikają z tego, że miejsce żyje swoim życiem a ja swoim. Później szukałam jak najprostszych materiałów, elementów i form do budowy prac. Byłam tam jedynie tymczasowo – użyłam więc tektury, bo ma tymczasowy, szkicowy charakter. Ważne były obrazy, jakie oglądałam codziennie, począwszy od widoku za oknem, przez ścieżki wydeptywane czy wyjeżdżone rowerem i rysunek, jaki z nich powstał na mapie miasta. Seria fotografii z tego czasu była podstawą dla późniejszych obrazów.
Jeżdżąc rowerem, zauważyłam, że w pobliżu jest wyjątkowo dużo parkingów; miałam studio niedaleko największego w mieście a z okien pracowni codziennie obserwowałam inny. Patrząc z góry, parking jest po prostu rysunkiem – białe linie na większej, szarej płaszczyźnie. Wygląda jak plan miasta. Szary to kolor ulic, biały – rysunków na nich wykonanych. Narysowałam z pamięci mapy dwóch zapamiętanych okolic: studia i mieszkania. Jeżdżąc rowerem odczuwam odległości nie w metrach/km, tylko w jakiejś własnej skali metrycznej, w kamometrach. Strasbourg był moim parkingiem na 3 miesiące.
W trzecim miesiącu coraz mniej wychodziłam z pracowni. Procesy zachodzące w człowieku [odczuwanie szczęścia, smutku, tęsknoty itd.] mają tę samą moc w zmianie postrzegania danej przestrzeni, jak prosta zmiana punktu widzenia. Interesują mnie budynki i pomieszczenia, bo w jakiś sposób odzwierciedlają sposoby myślenia ludzi w nich pracujących i żyjących. Interesuje mnie, jak domy wytwarzają się w ludziach i co domownicy/pracownicy umieszczają na zewnątrz siebie, w jakiej ilości. I to, że ludziom jest dobrze albo źle w tym lub innym miejscu. I jeszcze jak człowiek radzi sobie z oswajaniem przestrzeni, z tworzeniem swojego azylu.







